2 LIPCA 2016

— PODRÓŻE PO POLSCE —

Z dziennika podróży

2 lipca 2016, okolice Jastarni
Przeszliśmy dziś około 15 km. Czyli nie tak wiele. Ale za to sami zrobiliśmy sobie obiad. I zdążyliśmy tuż przed deszczem na miejsce – „pole namiotowe” Maszoperia.
(Guzik widzę, bo jest prawie ciemno…)
Z racji deszczu wszystko mamy ze sobą w namiocie. I leżymy jak śledzie. Nasze przejście ostatniego odcinka stoi pod znakiem zapytania. Jest tyle miejsca, że nawet pisać dobrze nie mogę. Największy pożytek z pól namiotowych to prysznic! i pewność, że nikt ci nie wlepi mandatu.
[pisał: Maciej,
dyktował trochę: Tata]
Jest tu tak ciasno, że szkoda gadać!
Pod nogami mamy plecaki i milion rzeczy.
A pod głowami też różne rzeczy…

Z pamięci

Hmm… Camping „Maszoperia” znajduje się 3 kilometry przed Jastarnią (jeśli kierujemy się w stronę Helu). Niestety kojarzyć będzie nam się niezbyt przyjemnie. (Pewnie trochę dlatego, że akurat padał deszcz, gdy rozbijaliśmy dwuosobowego Marabuta i z dużymi plecakami pakowaliśmy się we trójkę do środka…)
Cena za nocleg dla osoby dorosłej wynosi 17 zł. Jednak doliczyć do tego trzeba co najmniej 12 zł, bo tyle trzeba zapłacić za mały namiot (tj. dwuosobowy). We trzech zapłaciliśmy 64 zł za noc spędzoną w Maszoperii.
Zapewniony mieliśmy dostęp łazienki. Za wszystkie inne dodatkowe atrakcje musielibyśmy dodatkowo zapłacić. Obsługa zapewnia chyba także zajęcia dla dzieci – byliśmy świadkami zajęć „tanecznych”.
Na terenie campingu znajduje się też mały (bardzo drogi) sklep spożywczy.
Odnieśliśmy wrażenie, że to pole przeznaczone jest raczej dla ludzi wyjątkowo bogatych.
Wielu spędza tam wolny czas ze względu na położenie – bezpośredni dostęp do Zatoki Puckiej i możliwość uprawiania windsurfingu.

 

Maciej Tomaszewski

Chcesz być na bieżąco?

Już dziś dołącz do mojego newslettera

Obserwuj mnie w social media: