Autostopem do Turcji. Życie na krawędzi

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ X Granicę bułgarsko-turecką przekraczaliśmy przy zachodzie słońca i przy dźwiękach pieśni wzywającej na modlitwę i dobiegającej z meczetu. Jakiś czas potem ledwo uszliśmy z życiem… Na stację zajechał starszy pan samochodem na bułgarskich blachach. Zgodził się nas podrzucić i obiecał wysadzić na stacji benzynowej przy autostradzie – 50 kilometrów przed granicą turecką! Zaczęliśmy się już poważnie jarać. Nasz kierowca ani dużo nie mówił, ani […]

czytaj więcej

Kraina, w której odwrotnie kiwa się głową

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ IX Nie spodziewałem się, że w trakcie naszej outsiderskiej podróży, zawitam do jednego z bułgarskich nadmorskich kurortów, ani że podwiezie mnie znany bułgarski reżyser. W Vama Veche w Rumunii (przy samej granicy z Bułgarią) spędziliśmy dwie noce. Jedną na dziko – z widokiem na morze, drugą w wynajętym pokoju (przy okazji zrobiliśmy wreszcie pranie). Cały dzień spędziliśmy na plaży. Kąpaliśmy się w Morzu Czarnym przy genialnych dużych […]

czytaj więcej

Magiczne Morze Czarne

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ VIII Czuliśmy słodki smak zwycięstwa już gdzieś od połowy Rumunii. Magiczna była już sama podróż, ale gdy dotarliśmy wreszcie autostopem nad Morze Czarne – do Vama Veche, czuliśmy się jak zaczarowani. Opuściliśmy błotne wulkany w Berce i zaczęliśmy łapać stopa nad Morze Czarne – do sławnej „hipisowskiej” rumuńskiej wioski Vama Veche. Nadal podróżowaliśmy parami. Z Maćkiem jako pierwsi tego dnia złapaliśmy stopa. […]

czytaj więcej

Rumunia. Błotne wulkany i kochane zakonnice

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ VII Cała Rumunia okazała się cudowna. Od pięknej przyrody, po pięknych ludzi. Doświadczaliśmy uprzejmości na każdym kroku. I tak dotarliśmy autostopem do błotnych wulkanów w Berce. Z ciemności wyłoniło się pięciu wędrowców. Wyszli z lasu w środku nocy i podążyli w stronę miasta. Bezszelestnie jak duchy przemierzali kolejne uliczki. Światła lamp co jakiś czas rzucały nieśmiały blask na ich lica. Gdyby ktoś mógł wtedy z bliska ujrzeć […]

czytaj więcej

Górska wędrówka po rumuńskich Karpatach

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ VI Polsko-hiszpańską ekipą wybraliśmy się w rumuńskie góry. Spaliśmy w namiotach na 2000 metrów, zdobyliśmy szczyt Omu i spotkaliśmy niedźwiedzia. Myślę, że zrobiliśmy, co się dało. Wylądowaliśmy popołudniu we trójkę w hostelu w Brasovie. Z wyjątkiem wyjścia po drobne zakupy cały następny dzień spędziliśmy w naszych łóżkach. Wszyscy czuliśmy, że bardzo tego potrzebujemy. Odpoczynek był potrzebny z dwóch powodów – musieliśmy zregenerować siły po dotychczasowej podróży i przed górską […]

czytaj więcej

Przygody w Transylwanii

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ V Postanowiliśmy na własnej skórze doświadczyć legendarnej Transylwanii. Jednak spodziewana atmosfera grozy szybko ustąpiła miejsca otwartej i przyjacielskiej postawie spotkanych tam osób. I zdecydowanie nie wykazywały one żadnych oznak wampiryzmu. Zuzia z Dominikiem dotarli do Cluj-Napoki jakiś czas przed nami (Maurycym i mną). Znaleźli doskonały nocleg! Było to niewielkie mieszkanko w samym centrum miasta – tuż obok albo nawet na tyłach domu, w którym w 1443 roku urodził […]

czytaj więcej

Autostopem do Draculi

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ IV Opuściliśmy w końcu Węgry i cały czas autostopem udaliśmy się do krainy wampirów – do Transylwanii w Rumunii. Pierwszy przystanek po rumuńskiej stronie: Cluj-Napoca. W Egerze jeszcze jedną noc spędziliśmy w znanej nam już winnicy za miastem. Następnego dnia po szybkiej kąpieli w jeziorze i szybkim śniadanku spotkaliśmy się ze znajomymi Maurycego – panem, który jest właścicielem winnicy i winiarni oraz jego pomocnikiem. Dzięki ich uprzejmości skosztowaliśmy […]

czytaj więcej

Szomolya – szczęśliwa wiocha zabita dechami

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ III Jakaś węgierska magia zaczęła działać natychmiast, gdy tylko postawiliśmy nogę w Szomoly’i. Ze zdziwienia i zachwytu nie mogłem wyjść do ostatniej chwili pobytu w tej węgierskiej wiosce. Wypoczęci i szczęśliwi wyszliśmy z łaźni tureckiej w Egerze – jako ostatni klienci tego dnia. Był już późny wieczór. Chcieliśmy zdążyć na ostatni autobus do pobliskiej wsi (oddalonej o ok. 15 km) – o nazwie „Szomolya” (czytaj: Samoja). Zdążyliśmy. Dworzec autobusowy […]

czytaj więcej

Węgry zaczynają się na prowincji

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ II Wystarczyło wyrwać się z Budapesztu, żeby doświadczyć zupełnie innych Węgier. Po angielsku nie mówił prawie nikt, ale za to prawie każdy okazywał nam życzliwość na tysiąc innych sposobów. W hostelu w Budapeszcie spędziliśmy dwie noce. Dni zaś wykorzystaliśmy na długie spacery po starym mieście; wzdłuż i w poprzek Dunaju. Obejrzeliśmy budynek parlamentu węgierskiego w kilku odsłonach – popołudniowej, wieczornej i nocnej. Wspięliśmy się pod najsłynniejszy na Węgrzech pomnik Turula […]

czytaj więcej

Autostopem na gulasz w Budapeszcie

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ I Postanowiliśmy pojechać autostopem do Stambułu. I pojechaliśmy. To miały być zwyczajne, choć rzeczywiście niezbyt standardowe wakacje. Tymczasem nie wróciliśmy już tacy sami jak przedtem. Nie planowaliśmy początkowo, że nasza podróż będzie trwała aż tak długo. Dawaliśmy sobie dwa, w porywach – trzy, tygodnie. Ostatecznie poza domem spędziliśmy niemal miesiąc. Była to, w przypadku każdego z nas, pierwsza tak poważna wyprawa. Jak łatwo […]

czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco?

Już dziś dołącz do mojego newslettera

Obserwuj mnie w social media: