Szomolya – szczęśliwa wiocha zabita dechami

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ III Jakaś węgierska magia zaczęła działać natychmiast, gdy tylko postawiliśmy nogę w Szomoly’i. Ze zdziwienia i zachwytu nie mogłem wyjść do ostatniej chwili pobytu w tej węgierskiej wiosce. Wypoczęci i szczęśliwi wyszliśmy z łaźni tureckiej w Egerze – jako ostatni klienci tego dnia. Był już późny wieczór. Chcieliśmy zdążyć na ostatni autobus do pobliskiej wsi (oddalonej o ok. 15 km) – o nazwie „Szomolya” (czytaj: Samoja). Zdążyliśmy. Dworzec autobusowy […]

czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco?

Już dziś dołącz do mojego newslettera

Obserwuj mnie w social media: