Aktualności

13 rzeczy, które warto spakować na wycieczkę w góry. Poradnik dla początkujących

— PORADNIK — Na górskie szczyty wspinam się od dzieciństwa – najpierw z Rodzicami, potem – na własną rękę. Z każdej takiej eskapady wracałem trochę mądrzejszy. Nauczyłem się m. in. tego, co warto spakować do plecaka na czas wycieczki w góry. Oto moja lista rzeczy, które zabieram ze sobą – mam nadzieję, że się Wam przyda.   *Poradnik dotyczy raczej jednodniowych letnich wycieczek – z bazą wypadową u stóp […]

czytaj więcej

Hagia Sophia. Czy Salomona zżera zazdrość?

Hagia Sophia została wzniesiona prawie 1500 lat temu. Legenda głosi, że cesarz Justynian Wielki, dokonując jej otwarcia, krzyknął: „Salomonie, przewyższyłem Cię!” Czy bizantyński cesarz rzeczywiście miał powody, żeby się tak chełpić swoim dziełem w 537 roku? Przekonałem się o tym niedawno na własne oczy. Patrzyłem jednak już na nieco inną świątynię, niż ta, którą oglądał Justynian i jego konstantynopolitańscy poddani. Przede wszystkim obecnie jest ona bogatsza […]

czytaj więcej

Klient po turecku

Wbrew pozorom nie chodzi o przepis ze stambulskiej książki kucharskiej. Chodzi o to, że dopiero w Turcji zrozumiałem, co to naprawdę znaczy „być klientem”. Odkąd wróciłem do domu, przeżywam permanentny mały szok kulturowy. Niestety ciągle jeszcze zdarzają mi się tu różne przykre przygody w relacji ja (klient) – usługodawca. (Chociaż muszę przyznać, że z dużą radością, satysfakcją i dumą odnotowuję coraz częstsze przejawy pełnego profesjonalizmu w obsłudze klienta […]

czytaj więcej

Noc w sercu Stambułu

Nocny Stambuł zdecydowanie nas porwał. Porwał nas wrzawą, różnorodnością i otwartością. Po prawie miesięcznej podróży autostopem dotarliśmy do Stambułu. Wzięliśmy porządną kąpiel, zostawiliśmy plecaki w hostelu i już pierwszego wieczoru bardzo podekscytowani ruszyliśmy w to legendarne miasto. (Historia Stambułu sięga nawet kilkuset lat przed Chrystusem. Poważną rolę miasto zaczęło odgrywać jednak w 330 roku, gdy zostało przebudowane przez rzymskiego cesarza Konstantyna Wielkiego, a jego nazwa zmieniona z Bizancjum na Konstantynopol. […]

czytaj więcej

Autostopem z Poznania do Stambułu

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ XI Udało się! Prawie miesiąc w podróży, prawie 40 kierowców, prawie 3200 km. Nie powiem, że było łatwo, bo nie chcę się tutaj popisywać… Albo właśnie powiem! Autostopową wyprawę Poznań – Stambuł to ja zjadam na śniadanie! Łatwizna! Późno w nocy na granicy, ale już po tureckiej stronie, znaleźliśmy transport do Stambułu. Na parkingu dla ciężarówek poznaliśmy kierowcę, który niemal sam zaoferował, że zawiezie nas tam następnego dnia. Genialnie! […]

czytaj więcej

Autostopem do Turcji. Życie na krawędzi

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ X Granicę bułgarsko-turecką przekraczaliśmy przy zachodzie słońca i przy dźwiękach pieśni wzywającej na modlitwę i dobiegającej z meczetu. Jakiś czas potem ledwo uszliśmy z życiem… Na stację zajechał starszy pan samochodem na bułgarskich blachach. Zgodził się nas podrzucić i obiecał wysadzić na stacji benzynowej przy autostradzie – 50 kilometrów przed granicą turecką! Zaczęliśmy się już poważnie jarać. Nasz kierowca ani dużo nie mówił, ani […]

czytaj więcej

Kraina, w której odwrotnie kiwa się głową

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ IX Nie spodziewałem się, że w trakcie naszej outsiderskiej podróży, zawitam do jednego z bułgarskich nadmorskich kurortów, ani że podwiezie mnie znany bułgarski reżyser. W Vama Veche w Rumunii (przy samej granicy z Bułgarią) spędziliśmy dwie noce. Jedną na dziko – z widokiem na morze, drugą w wynajętym pokoju (przy okazji zrobiliśmy wreszcie pranie). Cały dzień spędziliśmy na plaży. Kąpaliśmy się w Morzu Czarnym przy genialnych dużych […]

czytaj więcej

Magiczne Morze Czarne

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ VIII Czuliśmy słodki smak zwycięstwa już gdzieś od połowy Rumunii. Magiczna była już sama podróż, ale gdy dotarliśmy wreszcie autostopem nad Morze Czarne – do Vama Veche, czuliśmy się jak zaczarowani. Opuściliśmy błotne wulkany w Berce i zaczęliśmy łapać stopa nad Morze Czarne – do sławnej „hipisowskiej” rumuńskiej wioski Vama Veche. Nadal podróżowaliśmy parami. Z Maćkiem jako pierwsi tego dnia złapaliśmy stopa. […]

czytaj więcej

Przystanek: Rumunia, błotne wulkany

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ VII Cała Rumunia okazała się cudowna. Od pięknej przyrody, po pięknych ludzi. Doświadczaliśmy uprzejmości na każdym kroku. I tak dotarliśmy autostopem do błotnych wulkanów w Berce. Z ciemności wyłoniło się pięciu wędrowców. Wyszli z lasu w środku nocy i podążyli w stronę miasta. Bezszelestnie jak duchy przemierzali kolejne uliczki. Światła lamp co jakiś czas rzucały nieśmiały blask na ich lica. Gdyby ktoś mógł wtedy z bliska ujrzeć […]

czytaj więcej

Górska wędrówka po rumuńskich Karpatach

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ VI Polsko-hiszpańską ekipą wybraliśmy się w rumuńskie góry. Spaliśmy w namiotach na 2000 metrów, zdobyliśmy szczyt Omu i spotkaliśmy niedźwiedzia. Myślę, że zrobiliśmy, co się dało. Wylądowaliśmy popołudniu we trójkę w hostelu w Brasovie. Z wyjątkiem wyjścia po drobne zakupy cały następny dzień spędziliśmy w naszych łóżkach. Wszyscy czuliśmy, że bardzo tego potrzebujemy. Odpoczynek był potrzebny z dwóch powodów – musieliśmy zregenerować siły po dotychczasowej podróży i przed górską […]

czytaj więcej

Przygody w Transylwanii

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ V Postanowiliśmy na własnej skórze doświadczyć legendarnej Transylwanii. Jednak spodziewana atmosfera grozy szybko ustąpiła miejsca otwartej i przyjacielskiej postawie spotkanych tam osób. I zdecydowanie nie wykazywały one żadnych oznak wampiryzmu. Zuzia z Dominikiem dotarli do Cluj-Napoki jakiś czas przed nami (Maurycym i mną). Znaleźli doskonały nocleg! Było to niewielkie mieszkanko w samym centrum miasta – tuż obok albo nawet na tyłach domu, w którym w 1443 roku urodził […]

czytaj więcej

Autostopem do Draculi

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ IV Opuściliśmy w końcu Węgry i cały czas autostopem udaliśmy się do krainy wampirów – do Transylwanii w Rumunii. Pierwszy przystanek po rumuńskiej stronie: Cluj-Napoca. W Egerze jeszcze jedną noc spędziliśmy w znanej nam już winnicy za miastem. Następnego dnia po szybkiej kąpieli w jeziorze i szybkim śniadanku spotkaliśmy się ze znajomymi Maurycego – panem, który jest właścicielem winnicy i winiarni oraz jego pomocnikiem. Dzięki ich uprzejmości skosztowaliśmy […]

czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco?

Już dziś dołącz do mojego newslettera

Obserwuj mnie w social media: