Autostop w Bieszczadach

W wakacje byłem w Bieszczadach. I od góry do góry i po miejscowościach poruszałem się stopem. Autostop w Bieszczadach – to jest coś fantastycznego! Łapiesz go od 15 sekund do 15 minut!

Ludzie, którzy biorą na stopa w Bieszczadach są zwykle trochę inni niż reszta świata. W pozytywnym sensie. Po pierwsze w Bieszczady jadą trochę inni ludzi, po drugie trochę inni ludzi biorą na stopa. To ludzie biorący na stopa w Bieszczadach = …

To jest duży plus, że się krótko czeka na samochód. Do tego stopnia krótko, że z kolegą mogliśmy sobie pozwolić na pojechanie pod wieczór na obiad do miejscowości 16 km dalej. Chodzi oczywiście o sezon wakacyjny. (*Po mojej ostatniej wizycie w Bieszczadach i podróżowaniu autostopem z dziewczyną – stwierdzam, że jest to najszybszy, oczywiście najtańszy i znów potwierdzam – najprzyjemniejszy „środek transportu” w Bieszczadach. – dopisek z dnia 17 września 2016) 🙂
To jest też fajne pokazanie zaufania do drugiego człowieka. Już nie mówię, że ze strony autostopowicza. Ale ze strony „samochodowicza”, który wpuszcza zupełnie obcą osobę do swojego auta.
Osoby, które się nie znają. Mogą pochodzić z dwóch krańców świata. Nie mieć ze sobą nigdy wcześniej i nigdy później nic wspólnego. A jednak ta chwila w czasie i przestrzeni jest ich wspólną.

________________________

W całej historii świata te konkretne osoby w tym konkretnym momencie i miejscu dzielą tę chwilę ze sobą.

________________________

To nie tyczy się tylko autostopu oczywiście, ale jest to jeden z dobrych przykładów na przeplatanie się ludzkich losów. (Trochę mi to górnolotnie wychodzi… Autostop – jakąś metafizyczną przestrzenią za chwilę mianuję.)
Zresztą te rozmowy w samochodach (raczej sytuacyjne, o górach i tych sprawach – w tym przypadku, choć podczas dłuższej jazdy poruszane są też tematy bardzo ogólne, czasem poważne) są często interesujące, wesołe i zabawne – w sam raz do wspominania.

WP_20150808_10_47_01_Selfie

Raz (podczas podróży jeszcze w Bieszczady w okolicach Rzeszowa) podwiózł mnie i kolegę jeden gość. Rozmowa potoczyła się bardzo szybko i bardzo sympatycznie. Super facet. Słuchał akurat „Panien wyklętych”. Pogadaliśmy sobie trochę podczas, może, półgodzinnej jazdy, na wiele tematów. Świetny gość, naprawdę! Gdy nas wysadził powiedział do mnie, że może widziałem jego habit z tyłu samochodu…!!! Nie był jeszcze chyba żadnym zakonnikiem, bo mówił, że studiuje od niedawna (chyba od roku). Byliśmy bardzo ucieszeni po jeździe z nim, podrzucił nas na bardzo dobre miejsce, na wylotówkę.
Za to z kolejnego auta, co byśmy wrócili do rzeczywistości i się nam wyrównało radosne uniesienie, pan wystawił przez okno rękę i pomachał nam środkowym palcem 🙂

Może kiedyś wydam jakąś mądrą książkę… Na razie jednak trzeba najpierw coś przeżyć i zrobić, żeby mieć o czym pisać 😉

Maciej Tomaszewski

 

 

Chcesz być na bieżąco?

Już dziś dołącz do mojego newslettera

Obserwuj mnie w social media: