29 CZERWCA 2016

— PODRÓŻE PO POLSCE —

Z dziennika podróży

29.06.2016
Wyszliśmy z Łeby około 9:00. „Zrobiliśmy” plażą 18-20 km. Zeszliśmy z piachu 48. wyjściem na Słajszewo. Do miejscowości mamy jednak jeszcze około 5 km. Postanowiliśmy spędzić noc w leśnym szałasie. Dookoła las, las, las… Dwa kilometry stąd zaczynają się łąki. Najbliższa miejscowość (dziura zabita dechami) – 6 km.
Położymy się na ławkach, stole i jakoś przepękamy do rana. Nad głową prowizoryczny dach.
Nasze wydatki dzisiaj to około 10 zł na wodę, mleko, chleb i coś tam jeszcze.
W tej chwili jest 18:56, właśnie spadły pierwsze krople deszczu. Wszystko wskazuje na to, że zbliża się burza.

Pierwszą noc spędziliśmy w tym miejscu. Przed północą – burza. Dwóch z nas spało na ławkach, a jeden na stole.

Jedzenie zawiesiliśmy arcysprytnie nad ziemią, żeby nie dobrały się do niego wredne mrówki.

Z pamięci

Po nieprzespanej w pociągu nocy dowaliliśmy sobie naprawdę nieźle. Tyle kilometrów z maksymalnym obciążeniem na plecach dało się nam we znaki. Czekała nas kolejna mało wygodna noc.

 

Maciej Tomaszewski

Chcesz być na bieżąco?

Już dziś dołącz do mojego newslettera

Obserwuj mnie w social media: