Ciemna strona Wilna

Co stolica Litwy skrywa w cieniu?

Okazuje się, że Wilno to nie tylko turystyczna miejscowość dla gości z Zachodu. To nie tylko ładne uliczki, ładne kościółki i tradycyjne „cepeliny” na obiad. Co stolica Litwy skrywa w cieniu…?

Nie można tego zobaczyć na pocztówkach. Trzeba przejść się uliczkami Wilna albo zrobić zakupy w lokalnym markecie, żeby dostrzec więcej. O co mi właściwie chodzi? Co jest problemem Wilna i Litwy? Odpowiedź numer jeden brzmi: bieda.
W Polsce przyzwyczaiłem się do tego, że ludzie proszą mnie o pieniądze i bynajmniej nie wyglądają przy tym na głodnych. Chodzi mi o to, że z zasady nie daję pieniędzy żebrzącym ludziom, żeby nie wydali ich na alkohol czy inne używki.
Na Litwie sytuacja wygląda zgoła inaczej. Wiele starszych osób pobiera naprawdę głodowe emerytury, które potrafią nie przekraczać kilkuset euro miesięcznie. Należy pamiętać, że muszą odliczyć część pieniędzy na czynsz; prąd, wodę, ogrzewanie, lekarstwa itd. Ludzie na Litwie muszą żebrać, żeby nie umrzeć z głodu. Można ich spotkać klęczących w bramach (nawet w samej Ostrej Bramie), w uliczkach, na stopniach, przy wejściach do kościołów. Na chodnikach można spotkać też wiele starszych pań, które sprzedają wyhodowane przez siebie warzywa albo kwiaty. Wygląda to bardzo urokliwie, ale trzeba pamiętać, że jest spowodowane realnymi poważnymi potrzebami tych osób.
Bardzo symboliczną wydała mi się scena, jaką zaobserwowałem na ulicy Zamkowej w Wilnie. Biednie ubrana dziewczynka stała pod ścianą i grała nieśmiało, niezbyt pięknie, na flecie niezbyt piękną melodię, a przed nią leżał marny woreczek na pieniądze. Turyści z litości wrzucali tam monety.

Kolejnym przykrym elementem „krajobrazu” wileńskiego są siniaki pod kobiecymi oczami. Niestety u naszych wschodnich sąsiadów sytuacja kobiet nie jest najlepsza. Jak dotychczas nie toczy się tam raczej społeczna dyskusja na ten temat. Stąd im bliżej końca tygodnia, tym częściej w mieście można spotkać kobiety z podbitym okiem; rzadziej, ale także, w okularach przeciwsłonecznych. Oczywiście problem przemocy domowej jest bardzo poważny, ale nie myślcie też, że w każdą sobotę rano co druga wilnianka chodzi z limem pod okiem.

            Chyba najbardziej rzucającą się w oczy skazą na litewskiej stolicy są zrujnowane kościoły i cerkwie. (Większość z nich jest oczywiście bardzo zadbana i piękna. Jednak naturalnym jest, że w oczy rzucają się bardziej te zniszczone.) Te kościoły zazwyczaj oczywiście są… „czynne”. Na Litwie instytucja państwa jest totalnie oddzielona od instytucji Kościoła (i w ogóle od kościołów i w ogóle od religii). Dlatego, w przeciwieństwie np. do Polski, nawet zabytkowe kościoły muszą utrzymywać się same.
Na Litwie zdecydowaną większość (ponad 70%) stanowią katolicy, kilka procent to prawosławni (niecałe 5%). Mimo to w samym Wilnie znajduje się kilka bardzo zniszczonych kościołów – zarówno katolickich jak i prawosławnych. Byłem szczerze zaskoczony takimi widokami. Wychowany, bądź co bądź, w innej kulturze, jestem przyzwyczajony do czegoś innego i byłem zupełnie nieprzygotowany na takie doznania – nie tylko estetyczne.

            Trochę przygnębiające wrażenie wywoływało we mnie oglądanie tych wszystkich kościołów, które niegdyś przytłaczały swoim bogactwem i pięknem, a dziś są tylko cieniem dawnej chwały i blasku. Mimo to, a może paradoksalnie dzięki temu, zwiedzanie wileńskich kościołów (katolickich i prawosławnych) jest jedną z ciekawszych atrakcji w stolicy Litwy (a tu zapraszam na mój mini przewodnik po kościołach w Wilnie).

Na sam koniec zachowałem pewne ważne miejsce w Wilnie z punktu widzenia Polaków. Chodzi mi o cmentarz na Rossie (Rossa to lewobrzeżna dzielnica Wilna, położona na południowy wschód od Starego Miasta). Jest to cmentarz, zarządzany przez litewską polonię, na którym pochowanych jest wielu naszych wybitnych rodaków (m. in. Joachim Lelewel, Tadeusz Wróblewski albo ojciec Juliusza Słowackiego). Oprócz cmentarza „cywilnego” znajduje się tam również cmentarz wojskowy oraz mauzoleum „Matka i Serce Syna”, gdzie pochowana jest matka Józefa Piłsudskiego – Maria oraz serce jej syna – samego Marszałka Piłsudskiego.

            Na Rossie spoczywają polscy malarze, fizycy, lekarze, historycy, poeci, prawnicy i wielu innych zasłużonych dla naszej ojczyzny ludzi. Trudno wyobrazić sobie lepsze miejsce za granicą kraju, by wzbudzić w sobie patriotyczne uczucia albo nawet wzruszenie. Co jednak smuci w związku z cmentarzem na Rossie?

Wydaje się, że, nomen omen, umiera on powoli śmiercią naturalną. Cmentarz jest niestety w coraz gorszym stanie – bardzo zaniedbany i zniszczony, zaś Polaków na Litwie jest coraz mniej. Nie ma kto się opiekować grobami naszych rodaków. Wygląda też niestety na to, że władze litewskie nie zajmują się cmentarzem wystarczająco porządnie. Jest on wpisany na listę zabytków, ale nawet to nie wystarcza, aby Wilno należycie o niego zadbało.

Chcę na zakończenie dodać, że to tylko niewielki urywek wileńskiej rzeczywistości. Bardzo bym nie chciał, żeby ktoś po przeczytaniu tego artykułu miał spaczone spojrzenie na stolicę Litwy i naszych sąsiadów (zapraszam na relację z mojego wyjazdu do Wilna tutaj, gdzie zobaczycie je w dużo pozytywniejszych barwach). Wilno jest naprawdę piękne i warte zobaczenia. Spotkałem tam bardzo wielu bardzo otwarcie i przychylnie nastawionych do nas (Polaków) ludzi. Bardzo polecam i mam nadzieję, że będziecie się mogli o tym nieraz sami przekonać

„Litwo, ojczyzno moja”…

(Autorem zdjęć jest mój serdeczny kolega ze studiów, człowiek wielu talentów, świetny fotograf – Łukasz Zborowski.)

 

Maciej Tomaszewski

Chcesz być na bieżąco?

Już dziś dołącz do mojego newslettera

Obserwuj mnie w social media: