Ciężarówką do Polski

AUTOSTOPEM DO PRAGI
część 3

Trafiła się nam świetna okazja prawie pod sam dom! 🙂 Szkoda, że tak szybko minął nam ten wyjazd.

5 września 2016 – ostatni dzień podróży „Autostopem do Pragi”

Rano tuż obok krzewu, za którym rozbity był nasz namiot, przejechał policyjny samochód! Ja byłem już na zewnątrz i zaczynaliśmy się pakować. Bylibyśmy źli, gdyby przyłapali nas w ostatniej chwili! Ale tylko zwolnili, przyjrzeli się nam (i chyba musieli nie dostrzec namiotu!) i pojechali dalej. Nie zatrzymali się! 🙂 Było koło 6:00 rano.
Po ciepłym śniadanku poszliśmy rzucić okiem na przepiękną panoramę Pragi o poranku ze wzgórza z Praskim Zamkiem i zwiedzić katedrę św. Wita, która wczoraj wyjątkowo była nieczynna (poza mszami). Oto i ona:

W dobrych nastrojach ruszyliśmy łapać stopa. Nie wiedzieliśmy…, co nas jeszcze czeka! A było to dwugodzinne błądzenie po Pradze w poszukiwaniu jakiejkolwiek (!) wylotówki na Polskę. Znaleźliśmy wreszcie stację benzynową, ale była chyba jakaś… trochę specjalna. Dlaczego? Po zatankowaniu mężczyźni w garniturach odkurzali luksusowe samochody i odstawiali na bok. Większość kierowców patrzyła na nas krzywo, oprócz jednego faceta z jakieś firmy meblarskiej z służbowym samochodem. Pytaliśmy nawet policjantów, czy nie podrzuciliby nas na wylotówkę, ale akurat byli na pieszym patrolu i nie mieli samochodu… W końcu praskim metrem ze stacji Florence pojechaliśmy do Černego Mostu. Tam jedna czeska policjantka powiedziała nam, dokąd mamy iść. Następnie jeden czeski ziomek bez zęba nie umiał nam tego dokładniej wytłumaczyć, więc poprowadził nas chwilę osobiście i pokazał drogę do stacji benzynowej. Ze stacji nikt nas nie wziął (ale była już dużo przyjemniejsza, jej pracownik pokazał mi mapę, rozpisał mi nawet parę miejscowości, choć niewiele z tego skorzystałem 🙂 ) więc stanęliśmy kawałek dalej przy wjeździe na autostradę z gotową tabliczką „LIBEREC”.

Naprawdę bardzo szybko stamtąd wziął nas Marek – Czech (i od tego momentu wszystko zaczęło się układać 🙂 ) i podwiózł daleko za Mlody Boleslav (do którego on sam docelowo jechał, więc specjalnie dla nas nadłożył sporo drogi), jakieś 30 km przed Liberecem. Gadaliśmy o „Kreciku” „Sąsiadach”, podobieństwach w polskim i czeskim języku, o życiu, o pracy… Bardzo fajny gość! 🙂

Teraz siedzimy na stacji benzynowej bo pada deszcz. Miła obsługa zgodziła się, żebyśmy rozbili namiot na niewielkim trawniku za stację. A za 9 godzin z polskim kierowcą ciężarówki mamy umówioną jazdę do Gostynia! A to też nieźle nam się udało 🙂 , gdyż z owej stacji, na której wysadził nas Marek, chcieliśmy ruszyć dalej i nawet zaczęliśmy łapać stopa na wyjeździe z niej, ale po chwili na parking zajechała ciężarówka z rejestracją PGS. 🙂
Zatem od popołudnia do bardzo późnego wieczora zdrzemnęliśmy się w namiocie, w śpiworkach. Padał deszcz. Przyglądaliśmy się parkującym i odjeżdżającym ciężarówkom. Zamieniliśmy parę słów z pewnym czeskim kierowcą, który do nas zagadał. Nagrzaliśmy sobie ciepłej herbatki, zjedliśmy chleb jeszcze z Polski i czekaliśmy, aż obudzi się nasz dobrodziej.)

Z naszym polskim kierowcą pojechaliśmy, zgodnie z umową, do Gostynia. Po drodze mieliśmy rozładunek w Nowej Soli, co nam zajęło jakieś 2 albo 3 godziny. Zrobiliśmy sobie w tym czasie herbaty i poskręcaliśmy z naszym kierowcą papierosy. Podczas jazdy z nim odwiedziliśmy także Niemcy! 🙂 A jechaliśmy tamtędy z racji remontu mostu w Bogatynii 🙂 Przez taką długą drogę można poruszyć wiele tematów. Nasz kierowca opowiedział nam całkiem sporo o swojej pracy; o tym, że niby zjeździł całą Europę, ale naprawdę nie widział wiele; o złodziejach, którzy rozcinają plandeki ciężarówek i wynoszą towar. Był chyba rad, że może w końcu do kogoś się odezwać i to jeszcze w swoim własnym języku 🙂
Na podsumowanie muszę powiedzieć, że zdecydowana większość spotkanych przez nas Czechów była BARDZO uprzejma! Dziś w okienku z biletami (na stacji metra) trafiła się nieprzyjemna babka i podczas podróży dwóch czy trzech zagadanych kierowców, którzy nas nie wzięli. Ale zdecydowana większość (!!!) była niesamowicie uprzejma! 🙂 Policjanci, przechodnie, wszyscy! 🙂

 

Koszty wyjazdu. Podsumowanie

Transport:

Śrem → Praga

0 zł

Florence → Černy Most (stacje praskiego metra)

24 korony czeskie ≈ 3,85 zł

Praga → Śrem

0 zł

 

Noclegi:

Szklarska Poręba

0 zł

Praga

0 zł

stacja benzynowa/ciężarówka

0 zł

 

Jedzenie:

Cały nasz prowiant kupiliśmy w Polsce. Rzeczy do przegryzienia – w Czechach.
Za całe jedzonko każde z nas zapłaciło może trochę ponad 30 zł

 

Podróż była bardzo udana i jak widzicie – jest możliwa dla każdego!
Jeśli macie jakieś pytania, piszcie w komentarzach – bardzo chętnie odpowiemy! 🙂

Maciej Tomaszewski

Chcesz być na bieżąco?

Już dziś dołącz do mojego newslettera

Obserwuj mnie w social media: