Górska wędrówka po rumuńskich Karpatach

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ VI Polsko-hiszpańską ekipą wybraliśmy się w rumuńskie góry. Spaliśmy w namiotach na 2000 metrów, zdobyliśmy szczyt Omu i spotkaliśmy niedźwiedzia. Myślę, że zrobiliśmy, co się dało. Wylądowaliśmy popołudniu we trójkę w hostelu w Brasovie. Z wyjątkiem wyjścia po drobne zakupy cały następny dzień spędziliśmy w naszych łóżkach. Wszyscy czuliśmy, że bardzo tego potrzebujemy. Odpoczynek był potrzebny z dwóch powodów – musieliśmy zregenerować siły po dotychczasowej podróży i przed górską […]

czytaj więcej

Przygody w Transylwanii

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ V Postanowiliśmy na własnej skórze doświadczyć legendarnej Transylwanii. Jednak spodziewana atmosfera grozy szybko ustąpiła miejsca otwartej i przyjacielskiej postawie spotkanych tam osób. I zdecydowanie nie wykazywały one żadnych oznak wampiryzmu. Zuzia z Dominikiem dotarli do Cluj-Napoki jakiś czas przed nami (Maurycym i mną). Znaleźli doskonały nocleg! Było to niewielkie mieszkanko w samym centrum miasta – tuż obok albo nawet na tyłach domu, w którym w 1443 roku urodził […]

czytaj więcej

Autostopem do Draculi

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ IV Opuściliśmy w końcu Węgry i cały czas autostopem udaliśmy się do krainy wampirów – do Transylwanii w Rumunii. Pierwszy przystanek po rumuńskiej stronie: Cluj-Napoca. W Egerze jeszcze jedną noc spędziliśmy w znanej nam już winnicy za miastem. Następnego dnia po szybkiej kąpieli w jeziorze i szybkim śniadanku spotkaliśmy się ze znajomymi Maurycego – panem, który jest właścicielem winnicy i winiarni oraz jego pomocnikiem. Dzięki ich uprzejmości skosztowaliśmy […]

czytaj więcej

Szomolya – szczęśliwa wiocha zabita dechami

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ III Jakaś węgierska magia zaczęła działać natychmiast, gdy tylko postawiliśmy nogę w Szomoly’i. Ze zdziwienia i zachwytu nie mogłem wyjść do ostatniej chwili pobytu w tej węgierskiej wiosce. Wypoczęci i szczęśliwi wyszliśmy z łaźni tureckiej w Egerze – jako ostatni klienci tego dnia. Był już późny wieczór. Chcieliśmy zdążyć na ostatni autobus do pobliskiej wsi (oddalonej o ok. 15 km) – o nazwie „Szomolya” (czytaj: Samoja). Zdążyliśmy. Dworzec autobusowy […]

czytaj więcej

Węgry zaczynają się na prowincji

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ II Wystarczyło wyrwać się z Budapesztu, żeby doświadczyć zupełnie innych Węgier. Po angielsku nie mówił prawie nikt, ale za to prawie każdy okazywał nam życzliwość na tysiąc innych sposobów. W hostelu w Budapeszcie spędziliśmy dwie noce. Dni zaś wykorzystaliśmy na długie spacery po starym mieście; wzdłuż i w poprzek Dunaju. Obejrzeliśmy budynek parlamentu węgierskiego w kilku odsłonach – popołudniowej, wieczornej i nocnej. Wspięliśmy się pod najsłynniejszy na Węgrzech pomnik Turula […]

czytaj więcej

Autostopem na gulasz w Budapeszcie

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ I Postanowiliśmy pojechać autostopem do Stambułu. I pojechaliśmy. To miały być zwyczajne, choć rzeczywiście niezbyt standardowe wakacje. Tymczasem nie wróciliśmy już tacy sami jak przedtem. Nie planowaliśmy początkowo, że nasza podróż będzie trwała aż tak długo. Dawaliśmy sobie dwa, w porywach – trzy, tygodnie. Ostatecznie poza domem spędziliśmy niemal miesiąc. Była to, w przypadku każdego z nas, pierwsza tak poważna wyprawa. Jak łatwo […]

czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco?

Już dziś dołącz do mojego newslettera

Obserwuj mnie w social media: