Autostopem do Draculi

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ IV Opuściliśmy w końcu Węgry i cały czas autostopem udaliśmy się do krainy wampirów – do Transylwanii w Rumunii. Pierwszy przystanek po rumuńskiej stronie: Cluj-Napoca. W Egerze jeszcze jedną noc spędziliśmy w znanej nam już winnicy za miastem. Następnego dnia po szybkiej kąpieli w jeziorze i szybkim śniadanku spotkaliśmy się ze znajomymi Maurycego – panem, który jest właścicielem winnicy i winiarni oraz jego pomocnikiem. Dzięki ich uprzejmości skosztowaliśmy […]

czytaj więcej

Szomolya – szczęśliwa wiocha zabita dechami

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ III Jakaś węgierska magia zaczęła działać natychmiast, gdy tylko postawiliśmy nogę w Szomoly’i. Ze zdziwienia i zachwytu nie mogłem wyjść do ostatniej chwili pobytu w tej węgierskiej wiosce. Wypoczęci i szczęśliwi wyszliśmy z łaźni tureckiej w Egerze – jako ostatni klienci tego dnia. Był już późny wieczór. Chcieliśmy zdążyć na ostatni autobus do pobliskiej wsi (oddalonej o ok. 15 km) – o nazwie „Szomolya” (czytaj: Samoja). Zdążyliśmy. Dworzec autobusowy […]

czytaj więcej

Węgry zaczynają się na prowincji

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ II Wystarczyło wyrwać się z Budapesztu, żeby doświadczyć zupełnie innych Węgier. Po angielsku nie mówił prawie nikt, ale za to prawie każdy okazywał nam życzliwość na tysiąc innych sposobów. W hostelu w Budapeszcie spędziliśmy dwie noce. Dni zaś wykorzystaliśmy na długie spacery po starym mieście; wzdłuż i w poprzek Dunaju. Obejrzeliśmy budynek parlamentu węgierskiego w kilku odsłonach – popołudniowej, wieczornej i nocnej. Wspięliśmy się pod najsłynniejszy na Węgrzech pomnik Turula […]

czytaj więcej

Autostopem na gulasz w Budapeszcie

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ I Postanowiliśmy pojechać autostopem do Stambułu. I pojechaliśmy. To miały być zwyczajne, choć rzeczywiście niezbyt standardowe wakacje. Tymczasem nie wróciliśmy już tacy sami jak przedtem. Nie planowaliśmy początkowo, że nasza podróż będzie trwała aż tak długo. Dawaliśmy sobie dwa, w porywach – trzy, tygodnie. Ostatecznie poza domem spędziliśmy niemal miesiąc. Była to, w przypadku każdego z nas, pierwsza tak poważna wyprawa. Jak łatwo […]

czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco?

Już dziś dołącz do mojego newslettera

Obserwuj mnie w social media: