Wilno – miasto kościołów [FOTO]

Mini-przewodnik po wileńskich świątyniach

Nie da się ukryć, że jedną z głównych atrakcji Wilna są jego kościoły. Brzmi nudno? Nic bardziej mylnego! Dlaczego? Bo ich zwiedzanie to nie tylko… zwiedzanie. Co by nie mówić Litwa jest ostatnim krajem w Europie, jaki przyjął chrześcijaństwo. Teraz zaś taki ja piszę artykuł o stolicy ostatniego europejskiego pogańskiego państwa pt. „Wilno – miasto kościołów”… Może z tą myślą z tyłu głowy z większym zaciekawieniem będzie się zwiedzać wileńskie świątynie. Oczywiście, że architektura wielu z nich budzi ogromny podziw. Zaś kunszt, z jakim wykonane zostały niektóre zdobienia wewnątrz (i na zewnątrz) kościołów (i cerkwi), wywołuje uznanie dla artystów i rzemieślników oraz szczerze zapiera dech w piersiach. Myślę, że robi to równie silne wrażenie na ludziach wierzących i niewierzących w Boga. Naprawdę wiele bym dał, żeby móc znaleźć się w jednym z wileńskich kościołów – pełnym ludzi, wieczorem, podczas jakiegoś nabożeństwa, z dymem kadzideł i śpiewem wiernych.
Pozornie zdawać by się mogło, że to jednak nadal tylko „ładne kościoły”. Po pierwsze – nie tylko – bo są nadzwyczajnie „ładne”. Są piękne! A po drugie ich wyjątkowość polega na wielu różnych nietypowych urozmaiceniach, jakich nie uświadczy się prawdopodobnie w większości kościołów, np. w Polsce. Jakież to niespodzianki i pokusy czekają zbłąkanego turystę w świątyniach stolicy Litwy? Zapraszam…

 

Kościół św. Anny

To imponujących kształtów i rozmiarów kościół położony tuż nad uroczą rze(cz)ką Wilejką – przepływającą przez Wilno. Zbudowany został w stylu późnogotyckim. Powstał na przełomie XV i XVI wieku na zamówienie i z fundacji samego Aleksandra Jagiellończyka –Wielkiego Księcia Litewskiego i późniejszego króla Polski. Kościół połączony jest z klasztorem bernardynów (na tyłach), pełnił z resztą pierwotnie rolę przyklasztornej kaplicy. Naprawdę budzi podziw. Kościół św. Anny jest trochę symbolem Wilna. Podobno przypadł szczególnie do gustu samemu Napoleonowi Bonaparte.

 

Katedra wileńska

A dokładnie: bazylika archikatedralna św. Stanisława i św. Władysława w Wilnie. I to jest dopiero kolos! Cudo! Wybudowano ją prawdopodobnie już w XIV wieku – w miejscu gdzie w czasach przedchrześcijańskiej Litwy stała pogańska świątynia poświęcona bogu Perkunowi (odpowiednikowi słowiańskiego Peruna – czyli boga piorunów, burzy i wojny). To, moim zdaniem, bardzo symboliczne.
Katedra, z powodu różnych zniszczeń (powodzie) była wielokrotnie przebudowywana. Na przestrzeni wieków można było oglądać jej wersję w stylu gotyckim, renesansowym i barokowym. Mi odpowiada chyba najbardziej współczesny styl – czyli klasycystyczny.
Co sprawia, że katedra wileńska jest tak wyjątkowa i piękna? Jej ogromnym (w sensie dosłownym i w przenośni) atutem są kaplice. Na szczególną uwagę zasługuje kilka z nich, m. in. Kaplica Wołłowiczowska, w której potajemny ślub brali Zygmunt August z Barbarą Radziwiłłówną albo kaplica św. Kazimierza – polskiego królewicza – ze względu na swoje bogate i kunsztowne zdobnictwo.

Zanim przejdę do podziemi, muszę powiedzieć, że największe wrażenie estetyczne, z czego zdaję sobie sprawę coraz lepiej dopiero teraz, gdy piszę te słowa, zrobiła na mnie (choć nie jestem architektem i się nie znam) doskonała symetria katedry. Coś pięknego! No, mniam! Kolumny, sklepienie, rzeźby, nawy, kaplice po bokach…
Podziemia można zwiedzić tylko z przewodnikiem. Najlepiej większą grupą, wtedy wychodzi taniej (obok katedry znajduje się niegdysiejsza dzwonnica. To tam trzeba się udać, żeby wykupić zwiedzanie najniższej kondygnacji katedry).

Nas oprowadzała urocza rosyjska pani przewodnik, która mówiła po polsku (można wykupić oprowadzanie w języku polskim)! A w podziemiach – królewskie krypty; groby polskich królów, średniowieczne malowidła na ścianach… Katedra wileńska – bardzo!

 

Cerkiew św. Ducha w Wilnie

Perełka! Perełka! Przepiękna, zwłaszcza wewnątrz. Cerkiew prawosławna położona w Wilnie – całkiem blisko Ostrej Bramy. Co ciekawe, bardzo przypomina kościół katolicki. Ta świątynia w tym miejscu znajduje się od końca XVI wieku, ale wiele razy w historii ulegała różnym zniszczeniom (pożary, grabieże itd.), więc jej obecny wygląd różni się diametralnie od „pierwowzoru”. (Ja przepraszam w ogóle, że tak ciągle zaczynam od tych dat… – zboczenie zawodowe.)

Warto byłoby zobaczyć cerkiew św. Ducha w Wilnie już dla samego ołtarza. Uważam, że jest fenomenalny! Wysoki, z kolumnami, z gustownymi zdobieniami, w zielonych odcieniach i zaopatrzony w figury aniołów.

Ale cerkiew św. Ducha jest niezwykła jeszcze z innych powodów. I nie robi tak silnego  wrażenia tylko na turystach. Jest ważnym miejscem kultu dla prawosławia na Litwie. Świątynia pełni rolę sanktuarium trzech świętych męczenników wileńskich – Antoniego, Jana i Eustachego. Żyli w XIV wieku i, wg legendy, zostali skazani na śmierć przez wielkiego księcia litewskiego – Olgierda, za swoją chrześcijańską wiarę oraz niewyparcie się jej na rzecz pogaństwa. Zostali powieszeni. Wyznawcy prawosławia wierzą, że w cerkwi (pośrodku) przechowywane są ich szczątki. (Czar trochę prysnął, gdy się dowiedziałem, że relikwie te są niestety mocno podejrzane. Prawdopodobnie ciała spoczywające w gablocie w cerkwi nie należą do świętych męczenników. Święci zostali bowiem zabici w różnym czasie i w różnych miejscach, a ich ciała „kompletowano” długo.)

Do cerkwi trafiliśmy w doskonałym momencie. W ikonostasie (spytacie: „co to jest?!”, spieszę z wyjaśnieniem! A właściwie nie ja, tylko słownik języka polskiego: „cerkiewna przegroda oddzielająca ołtarz od reszty świątyni”) przebywało wówczas kilku mężczyzn i odbywało albo jakąś tradycyjną modlitwę albo może tylko próbę śpiewu. Pięknie śpiewali! Bardzo nisko, głęboko. Określiłbym to jako takie „gardłowe mruczando”.
Perełka!

 

Kościół św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty w Wilnie

Można powiedzieć, że jest to kościół… uniwersytecki. A nawet nie „można tak powiedzieć”, tylko tak jest. Znajduje się on na terenie Uniwersytetu Wileńskiego, jest jednym z jego obiektów i jest świetny. Oprowadzała nas po nim (jak i po całym gmachu uczelni) przemiła dziewczyna – Litwinka, studentka. Mówiła świetnie po angielsku! (*Uniwersytet nie oferuje polskojęzycznego przewodnika).

Szczypta historii: kościół św. Janów został ufundowany przez Władysława Jagiełłę Powstał na przełomie XIV i XV wieku, ale był, rzecz jasna, wiele razy przebudowywany, rozbudowywany itd.
Kościół sprawia wrażenie bardzo potężnego, masywnego i obszernego. Oczywiście tylko w środku. (Hmm… To ciekawe, że większość wileńskich kościołów z zewnątrz wygląda co najmniej neutralnie; zwykle nie zabójczo zachęcająco, zaś w środku czeka prawdziwa uczta dla oka.) Do dziś pełni funkcje, zarówno sakralne jak i akademickie. Na początku roku studenckiego odbywa się tam msza inauguracyjna, zaś na koniec roku – ma tam miejsce uroczyste wręczenie dyplomów świeżo upieczonym absolwentom.
Historia kościoła św. Janów nierozerwalnie łączy się z historią Uniwersytetu Wileńskiego, a ta z Polską. Jego pierwszymi rektorami byli Piotr Skarga i Jakub Wujek! W kościele znajduje się także bardzo ładne popiersie Adama Mickiewicza.

 

Kościół św. Ducha

Śliczny późnobarokowy kościół; z licznymi elementami rokoko, wraz z klasztorem dominikanów, znajduje się przy ulicy Dominikańskiej w Wilnie. Jest szczególnie ważny dla Polaków mieszkających na Litwie, ponieważ msze i cała liturgia jest tam odprawiana tylko w języku polskim (ów kościół odwiedził Jan Paweł II w ’93 roku).
Kościół św. Ducha jest dosyć duży i wysoki. Posiada wyśmienity główny ołtarz; przedstawiający Trójcę Świętą (Bóg Ojciec, Syn Boży, Duch Święty) oraz kilkanaście bocznych ołtarzy – wszystkie w doskonałym barokowym stylu.

 

Kościół św. Trójcy – Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Wilnie

Jest to skromny, niewyróżniający się kościół. Specjalnego wrażenia nie robi ani jego wygląd zewnętrzny – jest wciśnięty między kamienice, ani wewnętrzny. Dlaczego więc w ogóle wskoczył do mojego mini-przewodnika? To raczej „atrakcja” czysto religijna niż turystyczna. Zależy co, kto lubi. W środku znajduje się bowiem obraz Jezusa Miłosiernego namalowany na zlecenie św. siostry Faustyny Kowalskiej w 1934 roku. Można tam spotkać wielu Polaków.


 

Kościół św. Michała

Wyróżnia go to, że jest jedynym renesansowym kościołem w Wilnie. Przesympatyczny znajomy naszej cudownej pani Doktor – również naukowiec – z Litwy oprowadzając nas po kościele, powiedział, że oglądamy właśnie najstarszy zachowany ołtarz w Wilnie. Kościół pochodzi z początków XVII wieku. Obecnie mieści się w nim siedziba Muzeum Dziedzictwa Sakralnego Litwy. Można obejrzeć liczne sprzęty liturgiczne (kielichy, monstrancje) i relikwie. Oprócz tego znajduje się tam także, zniszczony nieco, nagrobek samego Lwa Sapiehy – fundatora kościoła.

 

Kaplica ostrobramska

Bardzo istotny element w zbiorowej świadomości Litwinów i Polaków. Kaplica z obrazem uznawanym przez wielu chrześcijan za cudowny, wspominanym w mickiewiczowskim „Panu Tadeuszu”. Kaplica znajduje się nad ulicą Ostrobramską w Wilnie i tworzy jej zamknięcie. Znajduje się w niej obraz przedstawiający Matkę Bożą Ostrobramską. Samo malowidło pochodzi prawdopodobnie z XVII wieku. I muszę przyznać, że robi wrażenie. Do kaplicy może wejść każdy. U stóp obrazu modlili się już tacy ludzie jak Józef Piłsudski, Ignacy Mościcki czy Jan Paweł II. Naprawdę warto odwiedzić to miejsce. Będąc na Litwie, można się tam poczuć trochę jak w domu.

Mam nadzieję, że mój mini-przewodnik się Wam przyda. Jest oczywiście bardzo subiektywny, bo po pierwsze jest… subiektywny. A po drugie nie zwiedziłem jeszcze wszystkich wileńskich świątyń, których wg mojej wiedzy i obliczeń, jest ponad 60! (*A po trzecie mam jeszcze jedną świątynię, którą chciałem dołączyć do tej listy, ale nie mogę jej zidentyfikować, więc gdy tylko to nastąpi lista się jeszcze wydłuży.) Jeśli podczas zwiedzania Wilna natknęliście się na inne świątynie warte, Waszym zdaniem, szczególnej uwagi, to proszę, podzielcie się i dajcie mi znać 😉

Autorem tych cudownych zdjęć jest mój serdeczny kolega – Łukasz Zborowski. Pozdrawiam Cię, Łukasz 😉

Zapraszam Was też do przeczytania pozostałych artykułów na temat Wilna:
Ciemna strona Wilna,
Wilno – mieszanka polsko-litewska

Maciej Tomaszewski

Chcesz być na bieżąco?

Już dziś dołącz do mojego newslettera

Obserwuj mnie w social media: