Korona-stop. Jak wyobrażam sobie świat bez autostopu?

Rzeczywistość, jaką znaliśmy do tej pory, skończyła się (przynajmniej na jakiś czas). Od teraz ludzie będą zachowywać większą sterylność i unikać okazji, w których mogliby się zarazić. Mam nadzieję, że będziemy nadal się przytulać z rodziną i przyjaciółmi. Ale w jaki sposób odbije się to na autostopie?

Rozumiem i nie mam tego nikomu za złe, że, gdy epidemia już przygaśnie, autostopowicze będą mniej chętnie zabierani przez kierowców. Trudno, żeby było inaczej, gdy wrócimy do normalnego(?) życia po kilku miesiącach wkładania nam do głowy: „ograniczyć kontakt”, „2 metry odległości”, „rękawiczki i maseczki”. Myślę, że jako kierowca też miałbym poważne wątpliwości, czy zaprosić do samochodu obcego machającego ręką przy drodze.

Wiem, że w świecie zmieni się nie tylko autostop. Ale, zakładając, że wszystko inne pozostałoby takie samo, strasznie trudno wyobrazić mi sobie rzeczywistość bez tej formy… spędzania czasu. Tak bardzo już przyzwyczaiłem się do wyciągania kciuka w wakacje, że czułbym się mega dziwnie, zostając z samymi wyjazdami typu samolot-pobyt-samolot (nie mam nic do takiej formy wycieczek, ale nie chciałbym się tylko do nich ograniczyć). Brakowałoby mi czegoś.
Do autostopu zawsze ciągnęli mnie ludzie i przygoda. Teraz tych dwóch rzeczy zostanę pozbawiony. A przynajmniej w tej formie, do której zdążyłem już przywyknąć i którą zdążyłem pokochać.

Może powinno mnie to czegoś nauczyć? Że podróżowanie to nie tylko autostop. Ale ja nigdy tak nie uważałem. Podróżowanie to przede wszystkim ludzie. Ale i to w pewnym stopniu zostanie mi odebrane. Będę mógł wprawdzie wsiąść we własny samochód i pojechać w góry, nad morze lub nad jezioro. Rozbiję namiot, rozpalę ognisko, zagotuję wodę na herbatę i będę oglądał zachód słońca. I super! Uwielbiam to. Ale gdzie: „wstanę rano i zdam się na los”? Gdzie: „nowi ludzie, z którymi przegadam kilometry i dowiem się, co myślą o świecie”? Gdzie niewiadoma? Gdzie szaleństwo? Gdzie adrenalina? Tak, wiem, że można to uzyskać w inny sposób. Ale pewnych rzeczy nie znajdę nigdzie indzie jak tylko w autostopie.

Nie będę przesiadywał godzinami na mało ruchliwej drodze w oczekiwaniu na „stopa”, popijając piwko (może Corona Extra, hehehe…) z przyjaciółmi i grając na harmonijce. Nie złapię w końcu wymarzonej ciężarówki na 1000 km, nie pogadam z kierowcą o tym, jak cholernie tęskni za żoną, i nie zostanę przez CB radio „przekazany” koledze o 2 w nocy.

Paskudnie dziwnie będzie mi się patrzyło na drogi – tylko jak na… drogi. Tylko – jak na ułatwienia w przemieszczaniu się i transporcie. Nie zaś – jak na ciągnącą się między polami, lasami, górami i jeziorami potencjalną przygodę.

Wiem, że epidemia stworzy dużo większe problemy niż niemożność zorganizowania sobie wymarzonych wakacji, ale i tak mnie smuci, że niczym w „Efekcie motyla” – nie będę mógł łapać stopa, bo ktoś na drugim końcu świata postanowił zjeść nietoperza.

Maciek Tomaszewski

 

Zdjęcie: autor: Jan Morrison, źródło: www.dpmcare.com

Chcesz być na bieżąco?

Już dziś dołącz do mojego newslettera

Obserwuj mnie w social media: