Nie śpię, bo biegam. Dzikie Ryby w Poznaniu

Zadziwiające, jak ta sama (miejska) rzeczywistość może różnić się w dzień i w nocy. Dwa tygodnie temu wzięliśmy udział w Biegu Nocnym – organizowanym w Poznaniu. Można powiedzieć, że doświadczyliśmy „ciemnej strony” naszego miasta.

A tak poważnie, jest to bardzo ciekawa i dobra inicjatywa. Stwarza wielopłaszczyznową i wartościową rozrywkę. Bieg organizowany jest co roku przez poznańskich harcerzy. Stąd większość uczestników wywodzi się z harcerskiego środowiska, zaś sama impreza ma właśnie taki charakter. Oczywiście udział mogą wziąć w niej także „cywile”.

Dlaczego warto to zrobić? Ponieważ gra pt. „Bieg Nocny” polega na rywalizacji zespołowej. Jest to doskonała okazja, żeby oryginalnie i miło spędzić czas z przyjaciółmi.
Oprócz tego, jak sama nazwa wskazuje, zapewnia aktywny wypoczynek. Rzeczywiście się biega. (Choć nie jest to konieczne, np. jeśli komuś nie zależy na dobrym wyniku ani wygranej.) W tegorocznej edycji – nasz zespół pokonał dystans ok. 18,5 km, z czego zdecydowaną większość – tytułowym biegiem. Niestety na miano zawodowego biegacza jeszcze nie zasługuję, dlatego – gdy wróciliśmy po 5 godzinach (22:00 – 3:00) zapie***ania po Poznaniu – moje płuca płonęły, a nogi były dość miękkie. Ale jak wówczas przyjemnie było walnąć się na materac i, popijając herbatkę, przygrywać na gitarze do rana.

[zdjęcia: Jan Jarczyk]

„Bieg Nocny” ma także walory edukacyjne. W tym roku przebiegał (hehehe…) pod hasłem „Legendy warte Poznania”. Tematyka nawiązywała do poznańskich ludowych podań przekazywanych z pokolenia na pokolenie, takich jak np. opowieść o 3 hostiach. Organizatorzy za każdym razem starają się przemycić w interesującej formie trochę wiedzy, żeby uczestnicy mogli lepiej poznać stolicę Wielkopolski.

Poza tym wszystkim – jest to bardzo ciekawe doświadczenie – emocjonalno-fizyczne. Na miejsca, które obserwuję na co dzień i stały się dla mnie kompletnie zwyczajne, mogłem spojrzeć z nieco innej perspektywy. W danym punkcie (gdzie zwykle np. siedzę na ławce, słucham muzyki jem lody) biegam, kucam, rozglądam się; zaglądam pod ławki, za murki, do dziur w lampach itd. Pół biedy, gdy działo się to o 2:00 w nocy. Ale startowaliśmy w piątek o 22:00 na starym mieście… Fajna sprawa! Ani trochę teraz nie ironizuję. Odczuwałem dużą satysfakcję, gdy udawało mi się odnaleźć – czasem naprawdę sprytnie ukryte wiadomości.

[www.bieg-nocny.pl]

Zaopatrzeni byliśmy w słodycze (czuliśmy się tej nocy w pełni usprawiedliwieni) i napoje. Bądź, co bądź – była to już połowa listopada, dlatego ciepłe kurtki, kominy i czapki – obowiązkowo. I wygodne buty!
Główną bazą (i metą) była jedna ze szkół średnich w Poznaniu. Na koniec każdy uczestnik otrzymał tam – zamówione wcześniej – hmm… obiado-kolacjo-śniadanie (ok. 4:00 nad ranem) w postaci spaghetti – w wersji zwykłej i wegetariańskiej. Naprawdę bardzo szanuję za sprawną organizację tego przedsięwzięcia (mam na myśli cały bieg, nie tylko posiłek).

Bieg miał trzy trasy. Dwie – normalne, jedną – rowerową. „Każdy zespół startuje w innym miejscu Poznania i wraz z oficjalną godziną rozpoczęcia Biegu danej trasy – rozpoczynają poszukiwanie pierwszego punktu wg wskazówek z otrzymanego smsa. Chodzi o to, aby odnaleźć jak najwięcej punktów – www.bieg-nocny.pl – „Aby nie było nudno, na każdym punkcie znajduje się opis, pytanie dotyczące stylu Biegu oraz rebus/zagadka/wskazówka dotarcia do kolejnej lokalizacji”. Moim zdaniem jest to super atrakcja i opcja dla ludzi, którzy spragnieni są przygód w codziennym życiu i nie chce im się czekać do wakacji. Można poznać wielu pozytywnych ludzi, przeżyć bekowe przygody i… pobiegać – w tych samych miejscach, w których normalnie idzie się do szkoły, do pracy i po zakupy!

Nasz patrol „Dzikie Ryby” zajął w swojej kategorii 11 miejsce (na 30).
Dziękuję za świetną zabawę: Zuzi, Dominikowi, Istvánowi i Maurycemu! 😀

Maciek Tomaszewski

Chcesz być na bieżąco?

Już dziś dołącz do mojego newslettera

Obserwuj mnie w social media: