Podróże

Kraina, w której odwrotnie kiwa się głową

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ IX Nie spodziewałem się, że w trakcie naszej outsiderskiej podróży, zawitam do jednego z bułgarskich nadmorskich kurortów, ani że podwiezie mnie znany bułgarski reżyser. W Vama Veche w Rumunii (przy samej granicy z Bułgarią) spędziliśmy dwie noce. Jedną na dziko – z widokiem na morze, drugą w wynajętym pokoju (przy okazji zrobiliśmy wreszcie pranie). Cały dzień spędziliśmy na plaży. Kąpaliśmy się w Morzu Czarnym przy genialnych dużych […]

czytaj więcej

Magiczne Morze Czarne

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ VIII Czuliśmy słodki smak zwycięstwa już gdzieś od połowy Rumunii. Magiczna była już sama podróż, ale gdy dotarliśmy wreszcie autostopem nad Morze Czarne – do Vama Veche, czuliśmy się jak zaczarowani. Opuściliśmy błotne wulkany w Berce i zaczęliśmy łapać stopa nad Morze Czarne – do sławnej „hipisowskiej” rumuńskiej wioski Vama Veche. Nadal podróżowaliśmy parami. Z Maćkiem jako pierwsi tego dnia złapaliśmy stopa. […]

czytaj więcej

Rumunia. Błotne wulkany i kochane zakonnice

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ VII Cała Rumunia okazała się cudowna. Od pięknej przyrody, po pięknych ludzi. Doświadczaliśmy uprzejmości na każdym kroku. I tak dotarliśmy autostopem do błotnych wulkanów w Berce. Z ciemności wyłoniło się pięciu wędrowców. Wyszli z lasu w środku nocy i podążyli w stronę miasta. Bezszelestnie jak duchy przemierzali kolejne uliczki. Światła lamp co jakiś czas rzucały nieśmiały blask na ich lica. Gdyby ktoś mógł wtedy z bliska ujrzeć […]

czytaj więcej

Górska wędrówka po rumuńskich Karpatach

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ VI Polsko-hiszpańską ekipą wybraliśmy się w rumuńskie góry. Spaliśmy w namiotach na 2000 metrów, zdobyliśmy szczyt Omu i spotkaliśmy niedźwiedzia. Myślę, że zrobiliśmy, co się dało. Wylądowaliśmy popołudniu we trójkę w hostelu w Brasovie. Z wyjątkiem wyjścia po drobne zakupy cały następny dzień spędziliśmy w naszych łóżkach. Wszyscy czuliśmy, że bardzo tego potrzebujemy. Odpoczynek był potrzebny z dwóch powodów – musieliśmy zregenerować siły po dotychczasowej podróży i przed górską […]

czytaj więcej

Przygody w Transylwanii

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ V Postanowiliśmy na własnej skórze doświadczyć legendarnej Transylwanii. Jednak spodziewana atmosfera grozy szybko ustąpiła miejsca otwartej i przyjacielskiej postawie spotkanych tam osób. I zdecydowanie nie wykazywały one żadnych oznak wampiryzmu. Zuzia z Dominikiem dotarli do Cluj-Napoki jakiś czas przed nami (Maurycym i mną). Znaleźli doskonały nocleg! Było to niewielkie mieszkanko w samym centrum miasta – tuż obok albo nawet na tyłach domu, w którym w 1443 roku urodził […]

czytaj więcej

Autostopem do Draculi

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ IV Opuściliśmy w końcu Węgry i cały czas autostopem udaliśmy się do krainy wampirów – do Transylwanii w Rumunii. Pierwszy przystanek po rumuńskiej stronie: Cluj-Napoca. W Egerze jeszcze jedną noc spędziliśmy w znanej nam już winnicy za miastem. Następnego dnia po szybkiej kąpieli w jeziorze i szybkim śniadanku spotkaliśmy się ze znajomymi Maurycego – panem, który jest właścicielem winnicy i winiarni oraz jego pomocnikiem. Dzięki ich uprzejmości skosztowaliśmy […]

czytaj więcej

Szomolya – szczęśliwa wiocha zabita dechami

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ III Jakaś węgierska magia zaczęła działać natychmiast, gdy tylko postawiliśmy nogę w Szomoly’i. Ze zdziwienia i zachwytu nie mogłem wyjść do ostatniej chwili pobytu w tej węgierskiej wiosce. Wypoczęci i szczęśliwi wyszliśmy z łaźni tureckiej w Egerze – jako ostatni klienci tego dnia. Był już późny wieczór. Chcieliśmy zdążyć na ostatni autobus do pobliskiej wsi (oddalonej o ok. 15 km) – o nazwie „Szomolya” (czytaj: Samoja). Zdążyliśmy. Dworzec autobusowy […]

czytaj więcej

Węgry zaczynają się na prowincji

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ II Wystarczyło wyrwać się z Budapesztu, żeby doświadczyć zupełnie innych Węgier. Po angielsku nie mówił prawie nikt, ale za to prawie każdy okazywał nam życzliwość na tysiąc innych sposobów. W hostelu w Budapeszcie spędziliśmy dwie noce. Dni zaś wykorzystaliśmy na długie spacery po starym mieście; wzdłuż i w poprzek Dunaju. Obejrzeliśmy budynek parlamentu węgierskiego w kilku odsłonach – popołudniowej, wieczornej i nocnej. Wspięliśmy się pod najsłynniejszy na Węgrzech pomnik Turula […]

czytaj więcej

Autostopem na gulasz w Budapeszcie

— AUTOSTOPEM DO STAMBUŁU — CZĘŚĆ I Postanowiliśmy pojechać autostopem do Stambułu. I pojechaliśmy. To miały być zwyczajne, choć rzeczywiście niezbyt standardowe wakacje. Tymczasem nie wróciliśmy już tacy sami jak przedtem. Nie planowaliśmy początkowo, że nasza podróż będzie trwała aż tak długo. Dawaliśmy sobie dwa, w porywach – trzy, tygodnie. Ostatecznie poza domem spędziliśmy niemal miesiąc. Była to, w przypadku każdego z nas, pierwsza tak poważna wyprawa. Jak łatwo […]

czytaj więcej

Lwów okiem autostopowicza. Powrót do domu

— UKRAINA AUTOSTOPEM 2018 — CZĘŚĆ V Zachwycałem się wschodnią urodą, przegrałem 5 złotych ze starym Ukraińcem w szachy i oglądałem dzikie psy na ulicach. I doszedłem do wniosku, że muszę wrócić jeszcze do Lwowa… Wydaje mi się, że 2-3 dni na porządne zwiedzenie, poznanie i poczucie Lwowa to zdecydowanie za mało czasu. Po spędzeniu nocy w lesie – jakieś 40 km „za miastem” złapaliśmy stopa z powrotem do miasta. Zatrzymał się nam Siergiej – kierowca […]

czytaj więcej

Jak trafiłem na ukraiński festiwal muzyki rockowej #ZAXIDFEST2018

— UKRAINA AUTOSTOPEM 2018 — CZĘŚĆ IV To był fantastyczny wakacyjny dzień. Obudziliśmy się w naszym „obozie” w lesie; ja – w namiocie, Adrian – w hamaku. Zrobiliśmy sobie herbatę nad ogniskiem, umyliśmy się w jeziorze i poszliśmy kupić sobie arbuza na śniadanie. Poprzedniego wieczoru poznaliśmy świetną ekipę Ukraińców – Anię, Alexa, Andrieja i Dimę, którzy powiedzieli nam, że niedaleko Lwowa (jakieś 40 km) zaczyna się jutro wielki festiwal […]

czytaj więcej

Prawdziwie lwowskie przeżycia

— UKRAINA AUTOSTOPEM 2018 — CZĘŚĆ III Lwów od początku zaczął nas zaskakiwać. Wczesnym popołudniem dojechaliśmy do niego na stopa. Panowało chyba minimalnie większe poruszenie niż zazwyczaj, bo następnego dnia (24 sierpnia) Ukraina obchodziła Dzień Niepodległości. Stanęliśmy na przystanku i czekaliśmy na jakiś autobus. Znajdowaliśmy się na samym początku Lwowa. Oprócz nas stało tam jeszcze kilkanaście osób, więc gdy przyjechał autobus, zapytaliśmy jednego z wsiadających, czy dojedziemy nim […]

czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco?

Już dziś dołącz do mojego newslettera

Obserwuj mnie w social media: